Po zajęciach DKF

Szkoła Edukacji Kocha Sztukę i Kino tak nazwano dyskusyjny klub filmowy w SE. Mniej więcej raz na miesiąc studenci i wykładowcy spotykają się na wspólnym oglądaniu. Zajęcia mają charakter fakultatywny. Po projekcji dyskusją moderuje prof. Witold Bobiński. Tym razem wybór padł na kino czeskie.

– Uczymy się oglądać filmy, jak korzystać z tego, co oferuje nam kino. Tak jak pisał Jerzy Płażewski, chcemy lepiej bawić się w kinie, oglądać świadomie, kształtować umiejętność oceny filmu, budować doświadczenie widza filmowego – mówi prof. Witold Bobiński, tutor i dydaktyk nauczycieli języka polskiego.

– Można po prostu obejrzeć film i wyjść z kina albo zgasić telewizor, ale film żyje tak naprawdę dopiero w dyskusji. Rozmawiając o filmie, interpretując go, porównując z innymi produkcjami, chcemy nadać mu sens. Tak, żeby nie był dla nas jedynie wizytą w kinie, ale doświadczeniem egzystencjalnym – dodaje.

Kino trzymające w napięciu

DKF w Szkole Edukacji rozpoczął się w sierpniu podczas szkoły letniej. Wybór padł na „Szczęście świata” w reżyserii Michała Rosy. – Studenci chcą oglądać filmy, które dają im do myślenia. Lubią pewnego rodzaju napięcie, które wcale nie musi wynikać z akcji i spiętrzenia zdarzeń, ale np. z dynamiki przemiany bohaterów. Ważne jest to, żeby zrozumieć postać, bo wtedy dostrzega się w niej znaczenie. Nawet nie mówiąc językiem filologa czy filmoznawcy, myśli się metaforycznie – mówi pomysłodawca DKF-ów.

Następne było kino szwedzkie, „Turysta” w reżyserii Rubena Östlunda. – Tematyka bardzo wszystkich zelektryzowała. Szukaliśmy wątków do interpretacji, od roli kobiety i mężczyzny, poprzez to, co nami rządzi (kultura czy natura), po odpowiedź na pytanie czy rzeczywiście mamy wieść życie poukładane według zobowiązań czy życie swobodne, a zobowiązania traktować luźno – relacjonuje prowadzący.

Podczas ostatniego spotkania, które odbyło się 11 grudnia, studenci oglądali film czeski Jazda z 1994 roku w reżyserii Jana Svěráka.

Tytuł filmu zwykle pozostaje zagadką do momentu rozpoczęcia projekcji. Nie można wcześniej czytać recenzji, ani komentarzy. Wszystko po to, aby przed pokazem, nie wyrabiać sobie opinii. Widzowie przychodzą do klubu bez wcześniejszego przygotowania, jak mówi prof. Bobiński „oglądają film nietknięci refleksją na jego temat”.

Kolejne spotkanie filmowe odbędzie się w styczniu.