Słowa mają znaczenie. Peter Sokołowski w Szkole Edukacji

Peter Sokolowski  to jeden z czołowych światowych leksykografów, od 25 lat związany z prestiżowym Merriam-Webster – największym i najstarszym amerykańskim wydawnictwem specjalizującym się w tworzeniu słowników. Jest popularyzatorem języka, autorem wielu artykułów, audycji, popularnego bloga oraz twitterowego profilu, który obserwuje ponad 20 tysięcy osób.

Choć to jego pierwsza wizyta nad Wisłą, polsko brzmiące nazwisko nie jest przypadkowe – Peter Sokolowski wychował się bowiem w polsko-amerykańskiej rodzinie w Massachusetts.

O czym mówią nam słowniki?

Jak żartował nasz gość, kolejne edycje współtworzonego przez niego słownika są drugą najlepiej sprzedającą się w USA książką w twardej okładce – zaraz po Biblii. Podkreślił jednak, że podczas spotkania w Szkole Edukacji chce mówić nie o tym, jak pisze się słowniki, ale jak się je czyta. Zaznaczył, że przełomowym momentem, dzięki któremu możliwe stało się tak dokładne monitorowanie zachowań użytkowników, było stworzenie wersji on-line słownika Merriam-Webster. Dzięki temu wiemy na przykład, jak ogromny wpływ na Amerykanów mają medialne wydarzenia – zarówno te doniosłe czy tragiczne, jak ataki terrorystyczne z 11 września 2001 roku, jak i te mniej istotne, na przykład mecze piłkarskie. Jako przykład Sokolowski podał śmierć księżnej Diany, po której ludzie zaczęli masowo sprawdzać znaczenie słów “paparazzi” i “księżniczka”.

“Często rekordowo popularne są bardzo powszechne słowa, co świadczy o tym, że szukamy nie pisowni i znaczenia słów, ale pewnych głębszych subtelności definicyjnych, detali” – podkreślił amerykański ekspert.

Zwrócił także uwagę na fakt, że standaryzacja języka jest zjawiskiem stosunkowo nowym – nawet określany językowym geniuszem William Szekspir pisał swoje nazwisko na cztery różne sposoby. Obecnie słownikowe statystyki pokazują, że niektóre słowa same ze sobą walczy o poprawną, dominującą pisownię.

Peter Sokolowski z dyrektorką Szkoły Edukacji Jolantą Sujecką-Zając

Gość Szkoły Edukacji zwrócił uwagę na to, że często chwilowa popularność danego słowa jest tak naprawdę pewnego rodzaju polityczno-społecznym komentarzem do otaczającej nas rzeczywistości. Dopytywany przez słuchaczy o leksykograficzne ciekawostki, zdradził, że w USA w niedzielne i świąteczne wieczory ogromną popularnością cieszą się dwuliterowe zbitki, np. QI. Dlaczego? To tradycyjnie czas, w którym Amerykanie grywają w Scrabble. W internetowym słowniku sprawdzają, czy mogą coś ułożyć z ostatnich literek.

Specjalne słowniki dla uczących się

Peter Sokołowski podkreślił, że osoby uczące się języka obcego powinny mieć do dyspozycji specjalne słowniki, uproszczone definicyjnie, ale wzbogacone o treści, które dla osób posługujących się tym samym językiem jako ojczystym są oczywiste – na przykład o idiomy. “Są one małą narracją, mini opowieścią, wyższą formą języka. W słownikach dla uczących się znajdziemy idiomy, bo dotyczą one semantyki. Native tego nie potrzebuje. Nauczyciele powinni rozróżniać te słowniki i umiejętnie z nich korzystać, zwłaszcza że oba rodzaje są dostępne online” – mówił popularny leksykograf.
Dlaczego zdaniem Sokołowskiego warto sięgać po słowniki i podsuwać je uczniom? Jego zdaniem w czasach tak zwanych fake newsów, gdy nie można ze 100-procentową pewnością ufać internetowi czy mediom, słowniki wciąż są zaufanym źródłem informacji.